Blog > Komentarze do wpisu

terapia czaszkowo-krzyżowa i inne

zaczęliśmy terapię czaszkowo-krzyżową, głównie dlatego, że ktoś z rodziny nam zaproponował taką usługę. trudno powiedzieć czego się spodziewam, pewnie niczego. Ale warto czasem popróbować. no i jest dobry pretekst poprzyjaźnić się z kuzynką.

Masaż sam w sobie jest wyciszający, młody leży godzinę w spokoju - samo to jest warte poćwiczenia :)

 

oprócz tego zaliczamy kolejny dół stałego regresu w kontaktach rodzinnych. synio prześladuje brata i mojego partnera. często tłumaczy im, że powinni sobie już pójść, domaga się żeby przestali rozmawiać albo by mieszkali gdzieś indziej.

Jak się domyślacie, dorosły radzi sobie z tym o niebo lepiej. ja osobiście mocno się gryzę tym co robić gdy jeden z moich synów staje przeciwko drugiemu. nie mogę zająć żadnego konkretnego stanowiska. ale też nie mogę zostać bezczynna...

z sukcesów - młody spędza czasem dłuższy czas bez nas - wyjechał na tydzień z wycieczką szkolną, potem dwa tygodnie na zimowisku z Dobrą Wolą (polecam ich na wpłatę 1% podatku gorąco). każdy z tych wyjazdów jest dla nas czasem ciszy i spokoju w domu a dla niego wielką rozrywką.

Odstawiliśmy rispolept bo synio zaczął się nudzić wszystkim. w wyniku tego, albo może w wyniku czegoś innego młody daje czadu bardziej - głównie to mamy kłopot z kąpielą wieczorną i wstawaniem rano. ostatnio poddałam się i nie obudziłam go do szkoły. niestety jak już odjechał bus syneczek zerwał się na równe nogi i zrobił awanturę, że nie ma mowy by do szkoły nie jechał... także zawieźliśmy go sami. pozostaje pytaniem (dla mnie bez odpowiedzi na dziś) czy się przejął i będzie się starał jednak wstawać, czy uznał że może dłużej pospać a my i tak go zawieziemy...

rodzicielstwo nastolatka jest trudne, ten bardziej niż inni nie dba o nasze uczucia... czasem trudno mi oddzielić jego zachowania wynikające z dojrzewania od tych wynikających z autyzmu. jedno jest pewne, tylko wielkiej determinacji całej naszej czwórki zawdzięczamy względny spokój - każdy próbuje na swój sposób docierać do niego i żłobić koleinę do porozumienia...

kropla drąży skałę, ale czasem wody może zabraknąć...

środa, 16 marca 2016, cedosia

Polecane wpisy

  • blogowanie jest dziedziczne ;)

    tymczasem mój syneczek wraz ze swoją klasą zaprasza Was na własny blog klikajcie poniżej nakreceninawiecej.blogspot.com

  • mamy nastolatka

    mój syn ma 180cm wzrostu, włosy na nogach i pod pachami (pewnie nie tylko z resztą). ciągle z tyłu głowy mamy pytanie, czy kiedykolwiek będzie żył samodzielnie.

  • samodzielność level 3

    Uczymy młodego samodzielnego poruszania się autobusami. Przejechał już pierwszy raz całkiem sam kilka przystanków i wysiadł na czas. :) jest mało okazji do taki

Komentarze
2016/03/22 20:20:36
Brrr...Przypomniało mi się dorastanie u nas. Dobrze, ze mam to za sobą-ty też keidyś będziesz miała:)
-
2016/03/22 22:05:34
obiecujesz?
-
2016/03/23 20:39:22
Mnie się zdarzyło :) Ale fakt, obiecać nie mogę: w końcu w afekcie można nie wytrzymać i faktycznie próbować -przynajmniej- porzucić gdzieś przy kasie .
stat4u

Autyzm newsletter