Blog > Komentarze do wpisu

spotykamy się co miesiąc na spotkaniach niewidzialnych dzieci. młody uwielbia te spotkania był więc cały ranek podeskcytowany...

może nawet wcześniej? może powinnam zacząć od tego że poprzedniej nocy przyszedł do mojego łóżka, około 1-ej  w nocy, młodszy synek spłakany. spytał czy może u mnie spać bo bo się boi. przytuliłam go ale natychmiast przyszedł synio i oświadczył kategorycznie że mam go nie przytulać że to on będzie u mnie w łóżku. awanturował się i nie zgadzał na poczekanie aż przyjdę do niego więc wynegocjowałam obecność obu i zasnęliśmy we troje (mąż został zmuszony do wyemigrowania).

czyli wiemy zatem, że nie spał do 1-ej. Rano o 8-ej też nie spał...

może dlatego że czekał na swoje ulubione spotkanie a może nie, może po prostu był zbyt pobudzony by zasnąć... poprzedniego dnia prabacia zabrała go na spotkanie ze swoimi znajomymi - nie wątpię że było dużo dobrego słodkiego :)

poszliśmy na spotkanie niewidzialnych i wszystko było super. młody jak zawsze wybrał najładniejszą wolontariuszkę i chętnie uczestniczył w szalonych jazdach komunikacją miejską.

ukoronowaniem spotkania było kino 6d a potem część grupy się rozeszła a my i kilkoro jeszcze osób usiedliśmy w kawiarni. gadaliśmy o planach, kłopotach i radościach. synio pochłonął rurkę z kremem a potem grał na telefonie. kiedy już wszyscy się rozeszli i my zaczęliśmy się zbierać nastąpił pierwszy sprzeciw.synio kategorycznie zażądał nie wracania do domu zaprzeczał na wiele sposobów i krzyczał. stanęło na tym że nie jedziemy do domu a do Krynicy Morskiej, gdzie spędził cudowne ferie. oczywiście nie wyiberaliśmy się tam, jednak przytakiwaliśmy mu, bo nie było wyjścia. myślę, że on też wiedział że wracamy do domu ale lubi czasem "zaczarować" rzeczywistość i mówić że jest inaczej :)

w tramwaju nastąpił mocniejszy kryzys. synio nie pozwalał rodzeństwu ze sobą rozmawiać. krzyczał na cały tramwaj że nie mogą siedzieć obok siebie. próbowaliśmy ich przesadzać tak by córka była po środku - ewidentnie to o jej uwagę chodził. próbowałam go uspokoić odseparować, zaprosić do siedzenia i rozmawiania ze mną... nie zgodził się, wściekał się i nawet kopnął mnie raz.

wiem, że córka boi się takich napadów, a młodszy syn cierpi kiedy nie wolno mu rozmawiać z siostrą. wzięłam zatem problem na siebie. oświadczyłam syniowi, że wysiadamy. nie zorientował się że że tylko on i ja wysiadamy, że to jest konsekwencja jego niedopuszczalnego zachowania dlatego wysiadł bez oporów.

ale kiedy wysiadł i tramwaj odjechał.... to trudno było nie zauważyć że zostaliśmy sami. niósł ze sobą torbę, którą oberwałam natychmiast jak to zrozumiał raz, drugi, trzeci zanim zaczęłam się bronić. ściągnęłam go z pasów przyparłam do barierki i kazałam się uspokoić. wrzeszczał chwilę a potem znów zaczął mnie bić i  kopać, wyrywał się i chciał wrócić na przystanek... gościu jest wyższy ode mnie więc nie zawsze mam szansę go powstrzymać. Wytrzymałam najgorsze.

poszliśmy przed siebie

pierwszy kilometr młody wrzeszczał i skakał (szliśmy krakowskim przedmieście nowym światem... obok przeszła manifestacja nawet). drugi płakał rzewnie i głośno... na koniec się uspokoił o powiedziałam mu że jest już grzeczny i możemy wracać. ucieszył się.

weszliśmy do sklepu kupić prezenty na przeprosiny dla rodzeństwa. gdy stałam przy kasie młody odszedł

- oooooo dziecko mi zniknęło - skontestowałam trochę do siebie trochę do pani ekspedientki
- o! z jakim spokojem pani to mówi - zauważyła
- raczej z nadzieją - odrzekłam już bardziej do siebie

 

p.s
to było wczoraj, dziś mieliśmy mieć wizytę u psychiatry, ale się rozchorowała i pierwszy wolny termin ma na koniec maja...

poniedziałek, 21 marca 2016, cedosia

Polecane wpisy

  • blogowanie jest dziedziczne ;)

    tymczasem mój syneczek wraz ze swoją klasą zaprasza Was na własny blog klikajcie poniżej nakreceninawiecej.blogspot.com

  • mamy nastolatka

    mój syn ma 180cm wzrostu, włosy na nogach i pod pachami (pewnie nie tylko z resztą). ciągle z tyłu głowy mamy pytanie, czy kiedykolwiek będzie żył samodzielnie.

  • samodzielność level 3

    Uczymy młodego samodzielnego poruszania się autobusami. Przejechał już pierwszy raz całkiem sam kilka przystanków i wysiadł na czas. :) jest mało okazji do taki

stat4u

Autyzm newsletter