Blog > Komentarze do wpisu

od pewnego czasu mamy w domu kota a w zasadzie dwa, bo koty trzeba mieć dwa ;)

jeden kot nam odszedł przedwcześnie więc mamy teraz kota numer 2 i 3. mamy więc trochę doświadczeń, którymi mogę się podzielić.

generalnie kota (a szczególnie dwa) łatwiej mieć niż psa. koty same się załatwiają, same wybiegają i dużo śpią... koty nie oczekują od człowieka dużo zaangażowania w ich życie. żyją sobie własnym życiem, trochę obok, zaczepiając i dając się czasem zaczepiać. jeśli jest dla nich za głośno lub nie chcą być dotykane zaszywają się w jakiś kątach, że nie sposób ich znaleźć. przy kocie mam więcej pewności że jesteśmy partnerami, że kot współdecyduje o tym co się z nim dzieje, w czym uczestniczy robi to co chce a nie to co u się każe... a dzieci uczą się szanować zdanie kota...

wybraliśmy koty rasy maine coon, bo takie miały być najlepsze dla rodziny i są to koty inne, niż inne choć nie należy uważać że każdy z nich jest taki sam a także że są to urodzeni terapeuci skazani na sukces. mamy bardzo różne doświadczenia z tą rasą:

kot numer jeden był trochę jak pies. na wakacjach chodził z nami po lesie. ganiał się z dziećmi po działce (to ciekawy widok gdy najpierw dziecko z "oszczepem" goni kota a za chwilę kot goni za dzieckiem). kiedy odwiedziliśmy całkiem nowy dom zamieszkany przez innego kocura (pół krwi maine coona) kociaki już po pół godzinie bawiły się razem. Do dzieci był wyrozumiały ale nie lubił pieszczot, niestety głaskać można go było tylko chwilę.

drugi kot nie został w dzieciństwie dobrze zsocjalizowany (hodowla właśnie się likwidowała) i jest strachliwy. w zasadzie strachliwa - to przepiękna koteczka. często boi się gdy się obok niej przechodzi i ucieka gdy podejdzie się do niej zbyt nagle. jest wielkim pieszczochem ale czasami podczas głaskania coś nagle ją zaboli lub zaniepokoi i potrafi drapnąć - jest dla nas nauczycielem delikatności i wyczucia.

kiedy przybyła do naszego domu starszy kot przyjął ją bardzo czule. ona była przerażona,  prychała i chowała się pod łózkami a on chodził za nią i czule do niej gruchał. był bardzo opiekuńczy do ludzi i innych kotów. na początku mała nie szukała w ogóle kontaktu z nami tylko pozwalała się opiekować jemu.

kiedy pierwszy kot zdechł nie umieliśmy sobie wyobrazić domu z samotnym kotem więc szybko podjęliśmy decyzję o poszukaniu jej towarzysza. zawsze szukając kota mówiłam o sytuacji w moim domu o autystycznym dziecku - czasem hodowcy odradzali mi swoje koty i byłam im za to wdzięczna. mówiłam, że szukam kota śmiałego, pewnego siebie ale przede wszystkim asertywnego (druga koteczka była wyjątkiem ale doświadczony hodowca zapewniał nas że widzi w niej duży potencjał no i trzeba było pomóc bo chcieli się szybko pozbyć kociaków)

wejście do domu trzeciego kota było drastycznie inne. niepewna siebie koteczka ponad tydzień prychała na intruza. on starał się ją udobruchać ale ona się bała i już. nie spaliśmy w nocy bo koty walczyły o przestrzeń. na dobrze zaprzyjaźnili się pół roku później gdy młody nauczył się delikatności i dyplomacji. teraz w "bitwach" to on natychmiast przegrywa, nigdy już nie wyskakuje na nią z nienacka - co czynił będąc młodziakiem

trzeci kot okazał się oceanem spokoju i jest ulubieńcem synia. mój synek jak tylko wchodzi do domu biegnie do niego i całymi dniami szuka kontaktu z nim. kot przychodzi go budzić rano i jeśli ten płacze. kot czeka przy drzwiach gdy wchodzimy. jest bardzo wyrozumiały dla dzieci - pozwala im na dużo. synio nie jest dobry w umiarze i musimy go stopować by nie głaskał jedzącego kota, by pozwolił mu spać. ale gdyby naprawdę kotu to przeszkadzało to mógłby się schować. czasem też potrafi pacnąć go łapą... uczymy synia - kiedy kot macha ogonem jest zły, musisz się zatrzymać, jeśli podnosi przednią łapę - musisz przestać, zobacz uciekł - byłeś niedelikatny. jednak często widzimy, że kotu odpowiada namolność synka (jak tu na zdjęciu, gdzie kot spał spokojnie pomimo ciężaru głowy synia)

ciągle go uczymy - my ale i kot sam też go uczy

niedziela, 02 lutego 2014, cedosia

Polecane wpisy

  • #ŚWIATBEZR

  • naśladownicwo

    młody ma już prawie 15 lat i 185cm wzrostu, trudno i nim mówić malutek... rzadko się tu pojawiamy ale nadal jesteśmy autystyczni - całą rodziną. Wielokrotnie na

  • blogowanie jest dziedziczne ;)

    tymczasem mój syneczek wraz ze swoją klasą zaprasza Was na własny blog klikajcie poniżej nakreceninawiecej.blogspot.com

Komentarze
2014/02/03 09:02:52
Fajny wpis.:) Koty mają moc.:)
-
2014/02/04 20:23:34
Dzięki Ojcze
-
2014/02/04 21:10:39
Jeden z bliźniaków marzy o kocie..ale u nas zawsze były psy i koty są nam "rasowo" nieznanymi tworami. Nie wiem czy znalazłby się egzemplarz o cechach świętego:-)
Wasze kocisko piękne.
stat4u

Autyzm newsletter