Blog > Komentarze do wpisu

terapi za dużo

terapi może być za dużo... wydaje się, że wielu rodziców zapomina, że również dziecko autystyczne może potrzebować odpoczywać... wydaje się, że ta terapia jest zabawą (jeżdżenie na koniu np.) ale mimo wszytko... to nie są zajęcia dające możliwość spontanicznej zabwy, pełnego wyboru sposobu aktywności... wiem, że wielu autystów nie umie się bawić spontanicznie - brakuje im pomysłów i wyobraźni... ale jednak nie doceniamy tej możliwości... wolności...

dalej moje myśli (jak zawsze) zmierzają do pytania "dlaczego" ... "dlaczego rodzice uznają za stosowne zajmować dziecku cały czas terapią?"

tu pojawia się kilka pomysłów:

1) terapii jest tak wiele, że czasem trudno wybrać
2) pozwala to zabić poczucie winy i upewnić się, że robi się wszytko by pomóc
3) pozwala to nie być z dzieckiem tylko zająć się zarabianiem pieniędzy na to wszystko a kontakt z dzieckiem pozostawić specjalistom - w końcu nie jest to ten wymarzony przez nas kontakt...

i obawiam się, że ten 3-i (choć nie przyzna się do tego nikt) bywa często.

obawiam się bo trzeba docenić jak ważne jest poprostu bycie z mamą (czy tatą) i zwykłe ponudzenie się razem przed tv, lub robienie razem przetworów... zabawa nie będąca sekwencją i danie dzieciakowi do zrozumienia, że jest się z nim mimo przeciwności... danie mu czasu na własne pomysły i podążenie za nimi...





poniedziałek, 24 marca 2008, cedosia
Tagi: terapia

Polecane wpisy

Komentarze
2008/03/25 23:43:59
Wiesz,pewnie masz duzo racji Cedosiu :-) bardzo dużo racji.
czasem tak bywa z tą terapią. U nas było tego dużo. Może za dużo .. ale ja ostatnie kilka lat (wiek Tomka około 3-6) wspominam jako nieustanny wyścig z czasem, z chorobą, może za mocno wbiłam sobie do łepetyny słowa Wroniszewskiego, że mózg dziecka jest plastyczny (najbardziej podatny na pozytywne zmiany) tylko przez kilka pierwszych lat a potem jest dużo trudniej ..
no to robiłam, co tylko mogłam...o czym się dowiedziałam, częściowo siłami specjalistow a w duzej mierze własnymi siłami.
Czy było warto?
Ze względu na Tomka "teraz" - z całą pewnością tak (teraz od dawna nie ma żadnych terapii, została SI 2 x mieś i koniec. On teraz się bawi. Czyta ksiązki, wymysla sobie zabawy, lata po podwórku, rysuje, szaleje na rowerze .. leniuchuje albo piecze ze mną ciasto albo ględzi z kimś przez komórkę, albo gra na kompie :-) albo się ze mną wykłoca ..
Ze względu na mnie i moją rodzinę - pewnie nie. Zapomniałam o sobie o swoich dawnych planach i .. radościach
Ale gdybym miała wybierać zrobiłabym to samo...i tak samo .. pewnie równie intensywnie
pozdrawiam.
-
2008/03/27 15:06:28
Hm, punkt 3 - trochę to trudne dla przeciętnego człowieka - posłać dziecko na terapię by oddać się zarabianiu pieniędzy, skoro zarabia miesięcznie dużo mniej niż wynosi koszt terapii. Takich co na nią stać naprawdę nie jest zbyt wielu, a inni zaciągają długi, proszą o datki.
Bycie zwykłą mamą mojego dziecka nie posuwa go ani krok do przodu, nie ma mowy o wspólnym robieniu dżemów i innych atarakcjach takich jak ze zdrowym dzieckiem.
Terapii jest wiele, ale chyba tylko w Warszawie, bo w mniejszych miejscowościach trudno jest coś znaleźć - no może hipoterapia jest tańsza, a i tak nikt z dzieckiem nie jeździ na nią codziennie.
Bardzo bym chciała uspokoić swoje sumienie, udowodnić sobie, że jednak jestem pełnowartościową mamą. Może to brzydko wygląda, ale mam silne poczucie, że nie sprawdziłam się jako mama, bo nie umiem nawiązać odpowiedniego kontaktu z moim synem, to jest dla mnie porażka.
-
2008/03/27 16:54:56
rzecz jasna w ogóle nie uważam, że wiem wszytko najlepiej. widzę tu w Warszawie ludzi których dziecko kończy terapię o 21 prawie codziennie innych równie zalatanych... i może uspokajam swoje sumienie, bo mój synio kończy ok 16 przedszkole i tyla... ale I Temle I Donna doszły do tego do czego doszły w zasadzie bez terapii a dużo innych dzieci nigdzie nie doszło pomimo terapii. Może syn Szarkoltki miał w sobie ten potencjał i już. trudno roztsrzygnąć sprawę jednoznacznie i trudno rodzicowi opóścić ręce i powiedzieć co ma być to będzie... Mnie pierwsza terapeutka przychodząca z SUO nauczyła jak patrzeć oczami synia na świat, jak próbowac go rozumieć żeby móc akceptować i staram się właśnie tak.
moja babcia nie jest fachowcem a zwykła miłością tyle daje syniowi że oczy moje otwierają się szeroko. ja sama nie mam do niego tyle czułości i cierpliwości.

Piszę to bo myślę, że warto pamiętać o sobie a dziecku zostawić też czas by spędzało go dowolnie. oczywiście nie sugeruję nawet by całkiem porzucić terapię.
-
2008/03/27 23:33:41
Zgadzam się z Tobą Cedosiu że warto pomyśleć też o sobie - tzn. warto zadbać o odrobine komfortu, radości i przyjemności także dla siebie i innych członkow rodziny (a nie tylko non stop skupiac się na tym jednym chorym dziecku) ja tego nie zrobilam i na dzien dzisiejszy jestem o krok od rozwodu .......
Warto czasem podazac za dzieckiem i pozwolic mu na blogie nic nierobienie .....

I z perspektywy uwazam ze decyzja Mamy Julisia o powrocie do domu jest w 100% słuszna - juz o tym pisalam.

To nie jest zadna porazka matki jesli jakas terapia mimo staran nie zadziala - po prostu na rozne dzieci dzialaja (lub nie) rozne metody i terapie. Stan dzieci i przyczyny tego chorobska tez sa zupelnie rozne i pewnie to ma ogromny wplyw na wynik. U nas byl to glownie zaburzony metabolizm i akurat dieta pomogla a potem IQ ale moglo byc zupelnie inaczej ........i przeciez nie wiem na 100% co zdarzyc sie jeszcze moze ..

Ja moge sie wymądrzac bo Tomis jest teraz w dobrym stanie. Ale widzialam mnostwo dzieciakow ktore byly w takim stanie ze praktycznie nie nawiazywaly zadnego kontaktu, nie rozumialy zadnego polecenia, nie mowily, nie skupialy na niczym wzroku nawet na sekundę - i zupelnie nie wiem w jaki sposob takim dzieciom mozna pomoc.
Jestem pewna ze te dzieciaki tez maja potencjal - ale nie wiem jak do nich dotrzec jak wydibyc ten potencjal .Kto to bedzie wiedzial ten dostanie chyba Nobla.

babcia - pogodna, ciepla oddana dziecku, kochajaca go bezwarunkowo, rozpieszczająca, akceptująca - to skarb. Moj Tomis ma taką babcie i ona rzeczywiscie swoją miloscia i cierpliwoscia zdzialala cuda:-)
-
2008/03/28 17:23:47
pewnie jedyną uniwersalną prawdą jest że nic nie wiemy na pewno. nie wiemy mamy pojęcia czy dana terapia pomoże czy wręcz przeciwnie, co możemy zaniedbać i w którym momencie...
ale nie dajmy się zwariować!
Dobrze zrobiła Makneta, też tak myślę.
-
2012/10/18 10:49:30
Dobry temat.
Jak czasem patrzę na mnogość zajęć i terapii na blogach różnych rodziców, to szczena mi opada.
Ale co się dziwić. Wczoraj zostałam zasypana setką ofert terapeutycznych od jednej pani, która uznała się za omnibusa w tej materii, podważyła moją dotychczasową pracę i metody, a nawet raczyła uznać, że na tym co robimy dziecko mi się uwstecznia!

Większość rodziców po takim tekście wpada pewnie w rozpacz i pędzi jak dzika zapisać pociechę na kolejne 7 ćwiczeń.
stat4u

Autyzm newsletter